SPUTNIK PHOTOS
MENTORING PROGRAMME

Krzysztof Światły, Rajskie rzeki wysychają na Ziemi

Rajskie rzeki wysychają na Ziemi bazują na losach moich pradziadków ‒ polskich Żydów, którzy w 1939 roku, w atmosferze antysemickiej nagonki, uciekli do Uzbekistanu. Projekt opowiada o wiecznym, niebiańskim uczuciu wtłoczonym w ramy okrutnego, tymczasowego świata i o dwóch uzbeckich rzekach, które rzekomo mają swoje źródło w raju, a które wskutek działań człowieka zaczęły wysychać. Wysychanie rajskich rzek doprowadziło do zniknięcia większej części Morza Aralskiego, wyginięcia wielu gatunków zwierząt i katastrofy społeczno-ekologicznej.
Moja opowieść porusza też temat trwałości obrazów, które dają świadectwo i łączą z utraconym światem, a jednocześnie znikają i choć wybiegają poza czas, same nie uciekają przed jego działaniem. Praca w ramach programu mentorskiego była dla mnie intensywnym, osobistym śledztwem ‒ poszukiwaniem tego, co zniknęło, a jednocześnie refleksją nad tym, co znika, a co pozostaje i jaki udział mają w tym zdjęcia. Świadomy okrucieństwa i tymczasowości wierzę w wieczność i wierzę w fotografię.
Rajskie rzeki… ukażą się w formie książki, która będzie wyznaniem tej wiary i zapisem mojego fotograficznego dochodzenia.

Tekst z wnętrza cyklu:
Rajskie rzeki wysychają na Ziemi, ale kto podąża ich brzegiem, dotrze do wiecznego ogrodu” ‒ Bachrom, chłopak od zaopatrzenia w leki, twierdzi, że tak tutaj mówią. Ja pierwsze słyszę, ale spodobało mi się, więc zapisałam z tyłu recepty i jak tylko przyszłam do domu, to przeczytałam na głos Bolkowi, a on mi na to, że tak i że choć w Boga nie wierzy, to wie, że po śmierci będziemy razem, my i ci, co na nas czekają. Na początku strasznie się zdenerwowałam, że po jakiej śmierci, że kto tam na nas czeka, że przecież ci, co zostali w kraju, żyją, aż trzasnęłam drzwiami, ale to było na nic, to chyba ze zmęczenia, potem nawet ciepło mi się zrobiło na sercu na myśl o tym, jak jesteśmy już razem gdzieś indziej, gdzieś, gdzie nic nie może nas już dotknąć. Rajskie rzeki…

Jak się żyje w mieście, to człowieka gna do wody, a tu jeszcze wszystko jest takie suche i zapylone, zwłaszcza jak wieje, wtedy to naprawdę pustynia. Stale tęsknię za rodzicami i drżę o nich, ale coraz częściej tęsknię też za Włocławkiem i Wisłą. Kończę już, bo zaczyna się ściemniać, kolacja niegotowa, a ja mam dziś jeszcze kilka spraw do załatwienia.

krzysztofswiatly.com

© 2020 Sputnik Photos. All Rights Reserved.