SPUTNIK PHOTOS
MENTORING PROGRAMME

Ewa Mikusek, Fred the trump

Zofia z podsianowskiego Bielkowa znalazła podobieństwo w portrecie swojego wujka − brata matki − do Józefa Stawinogi. Stawinoga przez 35 lat mieszkał na porośniętej trawą i zaroślami wysepce otoczonej ze wszystkich stron przez miejską obwodnicę Wolverhampton.
− To mój wujek. − Zofia nie ma wątpliwości. − Ci, co go tu 40 lat temu widzieli na własne oczy, jak z Anglii przyjechał do mojej mamy, to głowę dają, że to ten sam Józek. Zresztą to się samo okaże, jak nam ten spadek przyślą. Gazety pisały, że on ani grosza emerytury przez ponad 20 lat z konta nie wziął i sporo się uzbierało. Ale ja tam nie lubię dzielić skóry na niedźwiedziu. Ile przyślą, tyle będzie, a dzieci mam, to z wydaniem pieniędzy nie będzie problemu.
W urzędzie gminy zawisła grafika z wizerunkiem „Freda Włóczęgi”, jak nazywali Stawinogę w Wolverhampton, a sołtys Krążkowych (…) ma już gotowy plan zagospodarowania spadku, gdyby otrzymała go jego rodzinna wieś.
− Chcemy wybudować we wsi halę gimnastyczną i dwa boiska piłkarskie − mówił. Mężczyzna nadal gości (…) także w pamięci lokalnych mieszkańców. Uważają, że należy mu się pomnik. Fundusze na posąg odlany z brązu zbiera, stojąc na ulicy w przebraniu mieszkaniec Wolverhampton, Greg. Ma długą rozczochraną brodę. Ubrany jest w wytarty stary płaszcz, a w ręku trzyma miotłę. Tak właśnie miasto zapamiętało polskiego bezdomnego. 31-letni Greg, którego rodzina pochodzi z Polski, ma nadzieję, że ten znajomy obrazek wzruszy mieszkańców i sięgną do portfeli. Fundusze zamierza przeznaczyć na budowę posągu z brązu. Ma on przedstawiać Józefa Stawinogę w skali 1:1.
Dla mieszkańców Wolverhampton Stawinoga był zagadką za życia. Wszyscy wiedzieli, że to polski żołnierz, który zaraz po wojnie trafił do Wielkiej Brytanii, a po nieudanym małżeństwie rzucił wszystko i zaczął prowadzić pustelniczy tryb życia. Nikt nie znał przyczyn. Jedni sądzili, że to z powodu problemów osobistych, inni, że to próba odpokutowania win − ktoś rozpuścił plotkę, jakoby miał na sumieniu kolaborację z Niemcami, zarzut, z którego brytyjskie władze oczyściły go dopiero po jego śmierci.
− Jego nietypowy sposób życia i tajemniczość pociągała wielu mieszkańców naszego miasta − mówi 57 letnia mieszkanka Wolverhampton, Halina.
Z brodą do ziemi i w wystrzępionej odzieży pozował lokalnym artystom, a społeczność Hindusów i Sikhów uważała go za ideał ascetyka − postać wolną od pokus doczesnych. Jak widać po pozostawionej minifortunie, istotnie był od nich wolny.
− Paryż ma swoją wieżę Eiffla, Londyn – Tower Bridge, a my w Wolverhampton niezwykłego człowieka, który przez wielu uważany jest nawet za świętego.

Źródła tekstów: „Goniec Polski”, „Fakt”, „Głos Koszaliński”, wp.pl, bham.pl.

© 2020 Sputnik Photos. All Rights Reserved.